• Wpisów:5
  • Średnio co: 275 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:32
  • Licznik odwiedzin:1 252 / 1656 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cześć...
Ok, powiem szczerze. Dawno nie było mi tak źle. Chce płakać. Krzyczeć. Płakać i wszystko co najgorsze. Dawno nie czułam się tak samotna, choć otacza mnie tyle ludzi. Niektórzy jednak mnie ignorują...
Powinnam być szczęśliwa, bo nareszcie pozbyłam się osoby, która truła mi życie i jeszcze obgadywała mnie za plecami Fajnie... Tylko chodzi o to, że czuję się tragicznie. Nie chce iść do szkoły jutro. Chce zostać w domu na zawsze... Dawno nie miałam takiego dołka.
Moim największym obecnym marzeniem jest, żeby wszystko wróciło do normy... Żeby było tak jak wcześniej. Widocznie nie zasługuje na szczęście.
W jeden dzień wszystko się posypało. Jakby ktoś pstryknął i nagle... BUM! Nie wiem czy da się to naprawić, ale druga osoba też chyba musi tego chcieć. Zależy mi na niej, jak na nikim, ale nikomu nie będę się narzucać.
 

 
Więc po dość ciężkim weekendzie czas wstać i uświadomić sobie, że jutro poniedziałek. Tak, fakt jestem zmęczona i nie mam ochoty na nic, ale co zrobię? Przecież nie mogę się wyłączyć z życia społecznego. Wręcz przeciwnie. Może jeśli otoczę się moimi przyjaciółmi będzie lepiej.
Miałam wielu przyjaciół. Niektórzy przyjaźnili się ze mną po to, żeby mieć dobre oceny. Inni okłamywali mnie na każdym kroku. Jeszcze następni mówili moje sekrety każdemu. Mogę śmiało powiedzieć, że moi "dzisiejsi" przyjaciele są zdecydowanie najlepsi. I choć nie jest teraz między nami idealnie... To dziękuję, że są. Nie chce z nimi tracić kontaktu po gimnazjum. Zrobię wszystko.
Pogoda dziś jest okropna. I teraz można nazwać mnie dziwaczką czy coś, ale właśnie takiej mi brakowało. Kocham deszcz. Kocham patrzeć jak ludzie na dworze mokną, a ja siedzę w ciepłym domku. (Sadystka hehehehe).
A co do mojego odchudzania... Jest dobrze. Czuję się dobrze fizycznie. Psychicznie trochę gorzej, ale to minie. Nie z takimi rzeczami dawałam sobie radę.


Dziś swoje 32 urodziny obchodziłby aktor znany głównie z serialu Glee. Był i jest moim wielkim idolem i autorytetem.
 

 
Cześć.
Ogólnie to ten dzień był tragiczny. To co dziś się stało było ostatnią rzeczą jakiej chciałam. Co się stało to się nieodstanie (choć chciałabym aby była taka możliwość). Już jest lepiej. Nie ćwiczyłam dziś bo szczerze to jedyne na co mam ochotę to leżenie na łóżku i płacz w poduszkę.
Jestem z siebie dumna bo nie zjadłam lodów, które chodziły za mną cały dzień. Miałam na nie ochotę pewnie przez zły humor. Ale to nie o tym wpis. Wpis ma być o tym, że nawet jeśli jest nie wiadomo jak źle.
Nie wolno robić sobie krzywdy.
Pozbawiać siebie życia.
Bo zawsze jest ktoś, kto nas kocha i nie wyobraża sobie życia bez nas.
Powiem szczerze, że przez cały czas dziś walczyłam sama ze sobą, żeby sobie czegoś nie zrobić, a moje zdanie zaczynało robić się coraz bardziej na tak po kłótni z mamą. Jeszcze bardziej przekonywała mnie świadomość, że kocham kogoś kogo nigdy nie powinnam. Coś jednak nie pozwoliło mi tego zrobić... I teraz tak siedzę, zapłakana i myślę: co dalej jak wszystko dziś się posypało?
 

 
Witam
Dzisiejszy dzień minął mi tak szybko i nawet nie zauważyłam, że jest już 20.
Wszystko jest dobrze. Zjadłam dziś mało i jestem z siebie dumna. Biegałam też trochę, ale jednak większość dzisiejszego ruchu to spacer z moją najlepszą przyjaciółką. Zakwasy po wczorajszym dniu nie dają o sobie zapomnieć ale od czego jest rozciąganie i ciepłe kąpiele?
Doszło dziś do mnie też jak bardzo mam słabe włosy (w porównaniu z poprzednimi latami), więc muszę o nie zadbać. Nie mam pojęcia czemu tak mi wypadają, ale myślę, że to głównie przez złą dietę i zbyt dużo stresu.
No cóż, trzeba coś na to zaradzić. Może joga? Medytacja? No, a na włosy to maski? Znacie jakieś dobre? (Mam tłuste, grube włosy) I oczywiście dobry szampon i odżywka. Może jeszcze jakieś zioła. Moje wymarzone włosy to te:


Idealne.
Co do odchudzania, to wydaje mi się, że wszystko powiedziałam w ostatnim wpisie.


Tak kiedyś będę wyglądać (przynajmniej mam nadzieję).
Do następnego
PS. Chciałam bym złożyć życzenia mojej najlepszej przyjaciółce, obchodzącej dziś urodziny. Wszystkiego najlepszego skarbie, spełnienia twoich marzeń no i Hazzy Kocham Cię <3
 

 
Więc...
Nigdy nie byłam dobra w rozpoczynaniu czegokolwiek. Ani w odchudzaniu, bieganiu czy takich wstępach, aczkolwiek postaram się jasno określić swój cel. Dodam też pomiary, aby ułatwić wizualizację tego jak wyglądam.
Nie mam pojęcia ile ważę i szczerze mówiąc nie zamierzam na tym bazować. Chce wyrobić sobie mięśnie, a jak wiadomo one też ważą i to wcale nie tak mało. Drugą sprawą jest to, że mam ciężkie kości i ogólnie dość smukłą budowę ciała, więc mogę wyglądać lepiej ważąc 65kg, od osób ważących 58kg, jednak chcę aby moja waga była w okolicach 55-58kg.
Pomiary (cele w nawiasach):
Wzrost - 172cm
Szyja - 32cm (30cm)
Biust - 96/97cm (85cm)
Talia - 84cm (62cm)
Pas - 92cm (70cm)
Biodra - 95cm (85cm)
Uda - 62cm (45cm)
Kolano - 39cm (35cm)
Łydka - 40cm (35cm)
Kostka - 24cm (22cm)
Jest źle i zdaję sobie z tego sprawę. Chce się dzielić moimi postępami,aż dojdę tam gdzie chce być.
Lubię biegać więc z tym problemu nie mam. Ćwiczenia się też znajdą. Nie zamierzam stosować żadnych diet typu Dukanie i nie Dukany. Wybrałam znaną od stuleci dietę: jedz zdrowo i mniej.
Postanowiłam schudnąć ponieważ bardzo źle czuję się w swojej skórze. Nie mam siły już patrzeć na siebie.
Dziś dietka i ok. 45min biegania. Zobaczymy jutro.
Trzymajcie kciuki x
Alexxisss
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›